Podczas gdy polskie kobiety często spędzają całą sobotę na gruntownym sprzątaniu, Japonki podchodzą do tego z dużo większym spokojem. A mimo to ich domy są czyste, bez ani jednego pyłku kurzu. Ich metoda jest przy tym prosta, wystarczy tylko nieco zmienić rutynę.
W typowym czteroosobowym gospodarstwie domowym, gdzie oboje rodzice pracują zawodowo, często trudno jest utrzymać sterylną czystość na stałe. W ciągu tygodnia pracy udaje nam się jedynie wykonać podstawowe czynności: pozmywać naczynia, włożyć brudne ubrania do kosza na pranie, przetrzeć podłogę. Generalne porządki odkładamy na weekend, kiedy przychodzi czas na pranie, odkurzanie dywanów i ścieranie kurzu ze wszystkich powierzchni. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, skąd ten kurz bierze się wciąż na nowo. Jak mogło go się zgromadzić tak dużo w zaledwie jeden tydzień?
Myśl o zapobieganiu, nie o usuwaniu
W Japonii ludzie nie stresują się kurzem. Zamiast zastanawiać się, jak się go pozbyć, myślą o tym, jak zapobiec jego powstawaniu. Im mniej kurzu gromadzi się w Twoim domu, tym mniej pracy będziesz mieć z jego usuwaniem. Brzmi logicznie. Mimo to Polacy zazwyczaj nie myślą w ten sposób i do upadłego biegają po mieszkaniu ze ściereczkami do kurzu i szmatkami.
Nie jest prawdą, że kurz dostaje się do domu tylko przez otwarte okna z zakurzonej ulicy. Najwięcej powstaje z obumarłych komórek skóry, włókien tekstylnych, ledwo widocznych okruchów jedzenia, a nawet z odchodów roztoczy i innych mikroorganizmów. Zatem z kurzem będziesz mieć do czynienia w domu nawet wtedy, gdy nigdy nie otworzysz okna. I właśnie tutaj popełniamy pierwszy błąd, który Polacy często robią.
Przewietrzanie jest konieczne nawet zimą
Staramy się oszczędzać energię na ogrzewanie, kupujemy nowoczesne, super szczelne okna i w efekcie żyjemy w hermetycznie zamkniętych mieszkaniach, do których powietrze z zewnątrz dostaje się chyba tylko wtedy, gdy idziemy po coś na balkon. Napływ świeżego powietrza do mieszkania jest jednak bardzo ważny nawet zimą. Japończycy otwierają okna codziennie, nawet gdy na zewnątrz jest zimno i nieprzyjemnie. Wystarczy krótkie, ale intensywne wietrzenie, aby przepływ powietrza wyniósł z wnętrza zarówno zużyte powietrze, jak i cząsteczki kurzu.

Nie sprzątać, ale pozbywać się rzeczy
Niewidzialne mikroskopijne cząsteczki uwalniają się dosłownie ze wszystkich przedmiotów w domu, aby następnie połączyć się w widoczną warstwę kurzu. Oznacza to, że im więcej rzeczy mamy w domu, tym więcej kurzu będzie się w nim tworzyć. Również z tego powodu Japończycy stawiają na minimalizm i starają się nie przeładowywać swoich domów zbędnymi rzeczami. Podczas sprzątania nie szukają dla niepotrzebnych rzeczy nowych kryjówek, nie instalują dla nich nowych półek, ale po prostu się ich pozbywają.
Tę osobliwą metodę sprzątania mają nawet specjalną nazwę: danshari. W tłumaczeniu oznacza to dosłownie „wyrzucić”. Nie chodzi o to, by wszystko, czego nie używasz, wyrzucić do śmieci. Możesz to sprzedać lub oddać na cele charytatywne. Ważne, żeby Ci to już nie straszyło w domu jako łapacz kurzu. Mieszkanie zyska dzięki temu więcej przestrzeni i przewiewności, a tym samym będzie się w nim tworzyć znacznie mniej cząsteczek kurzu.
Dlaczego mop nie działa?
Gdy już mamy wnętrze opróżnione i przewietrzone, łatwiej będzie bieżąco ścierać ewentualny kurz. Po pierwsze, nie tworzy się go tyle, a po drugie, mamy teraz mniej powierzchni, na których mógłby się osadzać. Szczególną uwagę poświęcamy podłodze, na którą tradycyjnie spada najwięcej brudu. Jeśli stawiasz na tradycyjny mop, w oczach Japończyków popełniasz kolejny błąd. Mop bowiem nie zbiera kurzu fizycznie, raczej tylko wzbija go w powietrze i rozprowadza po podłodze. A gdy go potem dokładnie nie wypłuczesz i nie wyczyścisz, pozostaną na nim zanieczyszczenia, które po wyschnięciu zmienią się w kolejny kurz i nałożysz go na podłogę ponownie przy następnym sprzątaniu.
Japończycy dlatego ścierają zanieczyszczenia z podłogi ręcznie wilgotną szmatką. Brzmi jak mnóstwo pracy i być może lekko naciągasz plecy, ale gdy zrobisz z tego część codziennej rutyny, nie będzie to aż takie trudne, ponieważ wiele zanieczyszczeń nie zdąży się nawet wytworzyć. Szmatka ma tę zaletę, że kurz dosłownie się do niej przykleja, a następnie uwalnia się do wody, w której ją płuczesz. Ręką dodatkowo znacznie efektywniej zetrzesz nawet problematyczne narożniki, do których mop zwykle ciężko dociera. Nie musisz przy tym używać żadnych drastycznych środków, wystarczy zmieszać wodę z odrobiną płynu do naczyń.
Do stworzenia idealnego klimatu we wnętrzu mogą przyczynić się również oczyszczacze powietrza i nawilżacze. Japonia, jak wiadomo, jest krajem kipiącym od technologii, dlatego podobne urządzenia często znajdują zastosowanie w tamtejszych domach. Ważne jest jednak, aby postrzegać je jako uzupełnienie, a nie jedyne rozwiązanie. Jeśli nie będziesz wietrzyć, a w mieszkaniu nie będzie można się „ruszyć” z powodu nadmiaru niepotrzebnych rzeczy, sam oczyszczacz powietrza tego nie uratuje.