Wyobraź sobie, że coś, co zazwyczaj trafia do toalety, mogło kiedyś ratować życie. W starożytnym świecie medycyna potrafiła być zaskakująco brutalna, ale i genialna w swojej prostocie. Oto odkrycie, które może zmienić Twoje patrzenie na starożytne metody leczenia i pokazać, do czego zdolni byli rzymscy medycy – i jak potrafili maskować nieprzyjemne zapachy.
Znaleziono małą, szklaną buteleczkę, która na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od dzisiejszych flakoników na perfumy czy lecznicze nalewki. Ale to, co kryła w środku, przeszło najśmielsze oczekiwania naukowców. Okazało się, że to nie kadzidło ani lekarstwo znane nam dzisiaj, a… ludzkie odchody. Ale zanim zaczniesz się odwracać, zapoznaj się z tym, do czego mogły służyć.
Dziwny specyfik z Pergamonu
W ubiegłym roku w grobowcu w starożytnym mieście Pergamon (dzisiejsza Turcja) archeolodzy natknęli się na niewielką, szklaną buteleczkę. W jej wnętrzu odkryto ciemnobrązowe płatki, które po analizach okazały się ludzkimi fekaliami. To znalezisko samo w sobie jest już intrygujące, ale prawdziwa zagadka zaczyna się, gdy przyjrzysz się bliżej składowi tej tajemniczej substancji.
Ziołowy sekret starożytnych
Jak wynika z najnowszych badań, ta nietypowa mieszanka została wzbogacona o tymianek. Najprawdopodobniej miało to na celu zamaskowanie nieprzyjemnego zapachu, który jest nieodłącznym atrybutem tego „składnika”. Co ciekawe, naukowcy sugerują, że specyfik ten był używany do leczenia stanów zapalnych lub infekcji.
Badacze zastosowali zaawansowaną metodę analizy – chromatografię gazową sprzężoną z tandemową spektrometrią mas. Pozwala ona na precyzyjne zidentyfikowanie związków organicznych obecnych w próbce. W ten sposób udało się wykryć:
- Koprostanol i 24-etylokoprostanol: Są to dobrze znane biomarkery wskazujące na obecność substancji pochodzenia kałowego. Co istotne, ich wzajemne proporcje sugerują pochodzenie ludzkie.
- Karwakrol: To aromatyczne związek występujący w takich roślinach jak tymianek. Jego obecność potwierdza teorię o próbie zamaskowania zapachu.

Galen i medycyna starożytnego świata
Pergamon w II-III wieku naszej ery był ważnym ośrodkiem medycyny rzymskiej, silnie związanym z postacią Galena. Ten wybitny lekarz, którego prace przez wieki kształtowały europejską praktykę medyczną, zdawał sobie sprawę z potencjalnych właściwości leczniczych… ludzkich odchodów. W swoich pismach wspominał nawet o terapeutycznej wartości kału dzieci, pod warunkiem, że przestrzegały one określonej diety.
Klasyczne źródła medyczne niejednokrotnie opisywały sporządzanie leków z ludzkich i zwierzęcych odchodów. Stosowano je w leczeniu chorób zakaźnych, stanów zapalnych czy problemów z płodnością. Jednakże, do tej pory brakowało nam jednoznacznych dowodów fizycznych na to, że te kuriozalne zabiegi faktycznie były praktykowane.
Odkrycie tego specyfiku to rzadki dowód na fizyczne stosowanie tych terapii w świecie grecko-rzymskim. Starożytni lekarze doskonale rozumieli, że pacjenci mogą unikać leczenia o nieprzyjemnym zapachu, dlatego często zalecali mieszanie nietypowych substancji z ziołami, winem czy octem.
Co na to współczesna medycyna?
Dla historyczki medycyny Rany Babacdib Cilebi, której pierwotnym celem było poszukiwanie starożytnych perfum, odkrycie było prawdziwym szokiem. „Kiedy analizy potwierdziły recepturę, którą znałam z dawnych tekstów medycznych, i było ona tak dokładnie odzwierciedlona w znalezionych pozostałościach, było to przeżycie trudne do opisania słowami” – podkreślała.
To badanie dostarcza pierwszych bezpośrednich, chemicznych dowodów na medyczne wykorzystanie fekaliów w starożytności. Pokazuje, jak daleko sięgała wiedza i desperacja dawnych lekarzy w poszukiwaniu antidotum na choroby. Być może dzisiejsze metody fermentacji czy probiotykoterapia mają swoje korzenie właśnie w takich, z pozoru odrażających, praktykach?
A co Ty myślisz o takich odkryciach? Czy wyobrażasz sobie korzystanie z takiego leczenia, nawet gdyby miało uchronić Cię przed ciężką chorobą?