Zastanawiasz się, jak wielkie katastrofy wpływają na przyrodę? Czarna śmierć, która przetoczyła się przez Europę w XIV wieku, zabiła blisko połowę ludności. Intuicja podpowiada, że przyroda powinna od razu odzyskać siły. Jednak najnowsze badania pokazują zdumiewający zwrot akcji: zamiast rozkwitnąć, europejska flora drastycznie uboła.

Przez wieki sądzono, że ogromna śmiertelność to dla przyrody reset – mniej ludzi to mniej destruktivnej działalności, a więcej przestrzeni dla dzikiej natury. Wyobrażaliśmy sobie zarośnięte pola i powracające do natury wioski. To był pogląd na "rewilding" w najczystszej postaci – przyroda sama się odradza, gdy tylko człowiek odpuści.

Co naprawdę działo się z europejską florą?

Niespodziewane ustalenia naukowców

Nowa analiza danych pyłków roślin, zebranych z różnych zakątków Europy, rzuciła zupełnie nowe światło na ten okres. Okazuje się, że przez około 150 lat po pandemii liczba gatunków roślin zaczęła spadać, a nie rosnąć.

Jonathan Gordon, jeden z badaczy, wyjaśnia: "Gdy pola opustoszały, stare sposoby hodowli i zarządzania krajobrazem zanikły. To pozwoliło lasom na szybką ekspansję".

Człowiek jako klucz do bioróżnorodności?

Okazuje się, że wiele roślin, które dziś uznajemy za naturalny element europejskich ekosystemów, w rzeczywistości potrzebuje naszej obecności. Intensywne rolnictwo, wypas bydła i celowe karczowanie terenów przez wieki kształtowały krajobraz i pozwalały na rozwój specyficznych gatunków.

W dzisiejszych czasach ruch "rewilding" często promuje odsuwanie człowieka od natury. Jednak najnowsze badania sugerują, że ten model nie zawsze prowadzi do największego bogactwa gatunkowego. Wydaje się, że życie roślin jest skomplikowanie powiązane z naszą aktywnością.

Po Czarnej Śmierci Europa straciła roślinną różnorodność. Oto dlaczego - image 1

Nowe spojrzenie na relację człowiek-przyroda

Chris Thomas, kolejny autor pracy, podkreśla: "Nasze badania pokazują znacznie bardziej złożoną relację między ludźmi a przyrodą. Bioróżnorodność i wykorzystanie ziemi przez ludzi nie muszą być sobie przeciwstawne; często są wręcz od siebie zależne."

Badacze proponują tzw. "patchwork approach" (podejście patchworkowe) – strategię, która zakłada współistnienie różnych środowisk w ramach jednego krajobrazu. Mowa tu o harmonijnym połączeniu pól uprawnych, lasów, pastwisk, stawów i jezior. Podobne zrównoważone modele istnieją już w niektórych regionach Europy.

Jonathan Gordon dodaje: "Ludzie potrafią przesadzić – tworząc monokultury czy nadmiernie wypasając zwierzęta. Ale istnieją też modele, które osiągają dobry balans między aktywnością człowieka a bioróżnorodnością." Jako przykłady podaje tradycyjne agrolanszafty Półwyspu Iberyjskiego (dehesas i montados), górskie pastwiska czy węgierskie gospodarstwa typu 'Tanya'.

Czy naszym celem powinno być całkowite wycofanie się z natury, czy raczej znalezienie harmonijnej równowagi? Jakie przykłady znasz z własnego regionu?


Warto wiedzieć więcej

Wspomniane analizy to tylko kolejny dowód na to, jak złożone są procesy przyrodnicze. Warto pamiętać, że to, co dla nas dziś jest "dzikie", często jest wynikiem wielowiekowego wpływu człowieka. Czasami więc, aby pomóc naturze, zamiast ją zostawić w spokoju, musimy pewne rzeczy robić mądrzej.