Masz dość tradycyjnych fryerów, które zajmują pół blatu i robią tylko frytki? Chcesz przygotować zdrowy posiłek w ekspresowym tempie, ale nie jesteś fanem skomplikowanych urządzeń? Właśnie trafiłeś we właściwe miejsce. Przygotowaliśmy dla Ciebie test urządzenia, które może odmienić Twoje gotowanie – Ninja Crispi.

To nie jest zwykła frytkownica. To inteligentny system, który możesz modyfikować według własnych potrzeb. Ale czy faktycznie warto dać mu miejsce obok Twojego ekspresu do kawy? Prześwietlamy wszystko, co musisz wiedzieć, zanim zdecydujesz.

Składaj jak klocki – tak działa Ninja Crispi

Ninja Crispi to prawdziwy innowator na rynku. Zamiast jednego, wielkiego urządzenia, dostajesz moduły, które możesz dowolnie łączyć. Brzmi jak zabawka? Może trochę, ale ta zabawa ma bardzo praktyczne zastosowania, zwłaszcza jeśli Twoja kuchnia nie przypomina magazynu.

Wyobraź sobie: masz do wyboru dwa szklane pojemniki – mniejszy (1,4 litra) i większy (3,8 litra). Do każdego z nich można doczepić specjalny pierścień, a na wierzch – moduł grzewczy. Całość składa się w kilka sekund. Nawet jeśli nigdy nie byłeś mistrzem składania mebli z IKEI, z tym poradzisz sobie bez problemu.

Kto pokocha ten gadżet?

  • Single i pary: Małe pojemniki idealnie nadają się do przygotowania pojedynczych porcji lub posiłków na dwa dni.
  • Miłośnicy porządku: Gdy nie używasz urządzenia, rozkładasz je na części i chowasz szafki. Zajmuje mniej miejsca niż standardowy blender.
  • Osoby ceniące praktyczność: Dołączone pokrywki pozwalają na wykorzystanie pojemników do przechowywania posiłków w lodówce, a potem bezpośredniego podgrzewania.

Test w praktyce: Co Ninja Crispi potrafi, a czego nie?

Przez ostatnie tygodnie pieczołowicie testowaliśmy Ninja Crispi. Zaskoczenie numer jeden? Mimo braku możliwości manualnej regulacji temperatury (urządzenie działa w zakresie 40-185°C, chociaż w środku potrafi osiągnąć ponad 200°C!), efekty pieczenia bywają naprawdę satysfakcjonujące.

Co wyszło świetnie:

Ninja Crispi: Genialny gadżet do kuchni, który musisz mieć (lub nie)! - image 1

  • Pieczywo: Croissanty i bułki zyskały przyjemną chrupkość i złocisty kolor. Idealne na szybkie śniadanie.
  • Opcja odmrażania i podgrzewania: Sprawdziła się doskonale do odświeżania wczorajszych obiadów.

Gdzie było „ale”?:

  • Frytki: Tu niestety Ninja Crispi nieco się potknął. Osiągnięcie idealnej chrupkości zajęło sporo czasu, a równomierność nagrzewania pozostawiała wiele do życzenia. Czasem były super, czasem lekko gumowate.
  • Duże porcje: Choć producent sugeruje przygotowanie posiłków dla nawet sześciu osób, w praktyce przy większych ilościach (np. frytek dla rodziny) urządzenie szybko osiąga swoje limity.

Co jeszcze warto wiedzieć? Urządzenie pracuje stosunkowo cicho (około 8,5 sone), a jego maksymalny pobór mocy to około 1528 W, co jest dobrym wynikiem i sprawia, że powinno bez problemu działać nawet w domkach letniskowych z ograniczonym zasilaniem.

Life hack prosto z kuchni: Jak wycisnąć więcej z Crispi?

Chociaż Ninja Crispi nie oferuje manualnej kontroli temperatury, warto pamiętać o kilku rzeczach, które pomogą Ci osiągnąć lepsze rezultaty. Oto mój sprawdzony sposób:

  1. Nie przeładowuj: Mniejsze porcje oznaczają lepszą cyrkulację powietrza i równomierne pieczenie. Lepiej zrobić dwie krótkie sesje niż jedną za długą i nieefektywną.
  2. Mieszaj! Szczególnie przy przygotowywaniu frytek czy skrzydełek, co jakiś czas warto je zamieszać w pojemniku, aby zapewnić równomierne podsmażenie z każdej strony.
  3. Wykorzystaj pokrywki: Gdy coś ma być bardziej miękkie lub potrzebuje chwili, by się „zagotować”, użyj pokrywki do zamknięcia pojemnika. Dodajesz w ten sposób element gotowania na parze.

Co ciekawe, wszystkie szklane elementy i pierścień można myć w zmywarce. To ogromny plus!

Czy warto dać szansę innowacji?

Ninja Crispi to z pewnością urządzenie z potencjałem, które wyróżnia się na tle konkurencji. Jego modułowa konstrukcja i możliwość kompaktowego przechowywania to argumenty, za którymi stoi wielu użytkowników małych kuchni. Chociaż nie jest idealny (szczególnie w kwestii frytek), to jego uniwersalność i prostota obsługi sprawiają, że może stać się nieocenionym pomocnikiem w codziennym gotowaniu.

A Ty, czy wyobrażasz sobie taką „składaną” frytkownicę w swojej kuchni? Daj znać w komentarzach!