Ciężkie, zimne w dotyku, do niczego nieprzydatne. Może nawet za słabe na zwykłą doniczkę. Nie dało się z tym nic zrobić, tylko przeszkadzało podczas sprzątania. A jednak miałeś je w domu prawie każdy z nas. I mało kto wówczas przypuszczał, że to coś cennego. Wręcz przeciwnie. Dla wielu rodzin była to tylko kolejna dziwna pamiątka z "tamtych czasów".
Tradycyjne ozdoby z lat 80. kojarzą się z monoskładnikowymi meblami i witrynami pełnymi szkła i porcelany. Niektóre eksponaty budziły dumę, inne stały tam z braku lepszego pomysłu lub dostępności. Wśród nich dzisiaj kryją się przedmioty o zaskakującej wartości.
Zapomnij o porcelanie
Chociaż stare talerze, filiżanki czy wazony z domu naszych rodziców dziś przyciągają kolekcjonerów głównie przez sentyment, istnieje inna grupa przedmiotów. Takie, które były traktowane jak sztuka, ale zwykli ludzie odbierali je inaczej. Często wydawały się zimne, abstrakcyjne i bezosobowe. I właśnie dlatego wielu do dziś uważa je za "brzydkie".
Obiekty sztuki użytkowej z czeskiego szkła
Mowa o masywnych szklanych formach z czeskiego szkła artystycznego. Ciężkie dekoracje, takie jak wazony czy rzeźby, o intensywnej barwie lub z przezroczystego, lekko barwionego szkła. W momencie powstania pojawiały się nie tylko w galeriach, ale i w zwykłych mieszkaniach. Państwo umieszczało je w domach kultury, reprezentacyjnych przestrzeniach, firmowych mieszkaniach lub wręczało jako prestiżowe prezenty.
Gdy dziedziczysz skarb, o którym nie wiesz
Do wielu domów trafiły przypadkiem. Ktoś je odziedziczył, ktoś inny dostał z mieszkaniem, a jeszcze inny przywiózł z wystawy lub kupił w firmowym sklepie. Tyle że nikt z nas nie postrzegał ich wtedy jako dzieła sztuki. Były ciężkie, niepraktyczne i często nie wiązały się z nimi żadne emocje. I tak po prostu zbierały kurz w naszych domach.

Dziś na te przedmioty patrzą zupełnie inaczej kolekcjonerzy i galernicy. Czechosłowackie szkło artystyczne z drugiej połowy XX wieku przeżywa wyraźny powrót. A wraz z nim rosną ceny. Około dwudziestu lat temu takie formy sprzedawały się za kilkaset złotych, dziś są licytowane na aukcjach za dziesiątki tysięcy.
Para, która jest w najlepszym wydaniu
W przypadku bardziej znanych autorów możemy sięgnąć nawet stu tysięcy. Do najwybitniejszych autorów bez wątpienia należy para małżeńska Stanisława Libenský i Jaroslavy Brychtová, uznawani dziś za jednych z najlepszych przedstawicieli czeskiej sztuki szklarskiej. Ich szklane formy wielokrotnie sprzedawane są na czeskich i zagranicznych aukcjach za ponad sto tysięcy złotych, a w niektórych przypadkach nawet znacznie więcej.
Paradoksalne jest to, że ich dzieła ludzie w domu często nadal posiadają, a laik może uznać je za zwykły kawałek szkła. Tymczasem niewielka różnica w tym, kto szkło wyprodukował, może stanowić różnicę między bezwartościowym szkłem a tym za setki tysięcy. Liczy się też stan. Każda rysa, odprysk czy amatorskie czyszczenie może znacznie obniżyć wartość.
Ekstrawagancja wygrywa zdecydowanie
Podobnie jak w przypadku porcelany czy emalii, obowiązuje tutaj prosta zasada. Im dłużej przedmiot przetrwał bez uszczerbku na pięknie, tym jest cenniejszy. A im mniej ludzi uważało go za piękny, tym większa szansa, że dziś zainteresuje kolekcjonera. Ekstrawaganckie formy, które kiedyś zakłócały wystrój wnętrza, dziś działają jako odważny element designu.
Jeśli masz ponad pięćdziesiąt lat, całkiem możliwe, że masz w domu coś, co przez całe życie uważałeś za stary grat. Może to być rzeczywiście tylko bezwartościowa ozdoba. Może też się zdarzyć, że to, co leży u Ciebie w domu od lat bez uwagi, jest dziś uznawane za szczyt sztuki. Dopiero po latach okazuje się, że to, co kiedyś było brzydkie, dziś może mieć wielki potencjał. Jeśli więc w domu natkniesz się na ciężki szklany obiekt, który nigdy nie wydawał Ci się piękny, być może warto przyjrzeć mu się ponownie. Najlepiej z pomocą eksperta.