Czy wiesz, że Twoja ukochana sardyńska wyspa jest liderem w konsumpcji pelletu w całych Włoszech? Paradoksalnie, przy rosnących cenach i pustych półkach sklepowych, Sardynia importuje niemal wszystko, co spala. To nie tylko problem logistyczny, ale i finansowy dla wielu rodzin. Dowiedz się, dlaczego ten gorący temat staje się coraz bardziej palący.
Wielka wyspa, mała produkcja
Sardynia chlubi się ogromnymi zasobami leśnymi, a jej mieszkańcy używają pelletu do ogrzewania w największym stopniu spośród wszystkich Włochów. Mimo to, przemysłowa produkcja tego odnawialnego paliwa jest tu znikoma. W praktyce oznacza to kolejki po worki z pelletem i ceny, które w lutym 2026 roku osiągnęły zawrotne 9-13 euro za 15-kilogramowy worek.
Wniosek jest prosty: sardyńskie domy grzeją się paliwem, które w dużej mierze przypływa na wyspę statkami, generując dodatkowe koszty logistyczne i obciążając budżet energetyczny regionu.
Dlaczego nie produkujemy własnego pelletu?
Włochy są europejskim potentatem w produkcji certyfikowanego pelletu ENplus®. W 2024 roku działało tu 56 zakładów, plasując kraj na trzecim miejscu w Europie pod względem produkcji. Zauważyłem jednak, że na Sardynii wielkich, przemysłowych fabryk pelletu niemal nie ma. To znaczy, że ogromna większość tego, co zużywamy, pochodzi z kontynentu lub zagranicy.
Istnieją drobne inicjatywy, jak np. spółdzielnie rolnicze produkujące niewielkie ilości z lokalnej biomasy, ale to kropla w morzu potrzeb wyspy.
Ogromny potencjał, małe żniwa
Sardynia posiada blisko 1,3 miliona hektarów lasów, w tym ponad 600 tysięcy hektarów lasów liściastych. Teoretycznie, roczna ilość biomasy drzewnej wynosi od 1,4 do 1,6 miliona ton. Niestety, rzeczywiste pozyskiwanie drewna jest znacznie niższe, często poniżej 40% rocznego przyrostu.
Dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie składa się kilka czynników:
- Ścisłe przepisy ochrony środowiska.
- Częste pożary lasów.
- Fragmentacja własności gruntów.
- Zaporowe koszty transportu drewna z lasu (tzw. esbosco).
W praktyce: nawet jeśli lasy rosną, ich wykorzystanie do produkcji pelletu na masową skalę jest utrudnione.

Wyspiarski problem: koszt transportu
Sedno problemu leży w kosztach związanych z byciem wyspą. Przetransportowanie trocin czy wiórów do hipotetycznego zakładu na Sardynii jest droższe niż na kontynencie. Susszenie i prasowanie pelletu wymaga energii elektrycznej i cieplnej, które również są droższe na wyspie.
Do tego dochodzi koszt wysyłki gotowego produktu poza wyspę, aby dotrzeć do szerszych odbiorców – to kolejne 20-50 euro na tonę doliczane przez firmy żeglugowe. Szacuje się, że koszt produkcji pelletu na Sardynii wynosi od 200 do 280 euro za tonę, podczas gdy średnia krajowa to 140-200 euro. Przy wąskich marżach zysku w branży (4-8% dla średnich zakładów), inwestycje stają się nieopłacalne bez znaczących subsydiów publicznych lub gwarancji zakupu po wyższych cenach.
Nietypowa surowiec i konkurencja
Co więcej, sardyński surowiec, głównie twarde drewno (np. ostrokrzew, korek), daje niższą wydajność w produkcji pelletu niż drzewa iglaste z północnej i środkowej części Włoch. Lokalny pellet "made in Sardegna" mógłby konkurować jedynie jako produkt niszowy, "zero kilometrów", ale nie jest w stanie rywalizować cenowo z pelletem importowanym masowo z Austrii, Niemiec czy krajów bałkańskich.
Ważne: W obliczu tych wyzwań, kupowanie gotowego produktu z zewnątrz wydaje się ekonomiczniej uzasadnione dla producentów, choć nie dla konsumentów.
Gdy popyt przerasta podaż
Tymczasem zapotrzebowanie na pellet na Sardynii jest rekordowe. Od lat wyspa przoduje w kraju pod względem procentu rodzin ogrzewających domy tym paliwem (około 30-32%, podczas gdy średnia krajowa to 17%). To sprawia, że wyspa jest narażona na wszelkie zakłócenia w dostawach.
Wspomniany luty 2026 roku pokazał to dobitnie: puste półki, kolejki po paliwo i drastyczne podwyżki cen (o 40-70% w porównaniu do 2025 roku). Przeciętna cena pelletu we Włoszech oscyluje wokół 5,5-6,5 euro za worek, podczas gdy na Sardynii regularnie przekracza się 7-9 euro, z rekordami ponad 10-13 euro w najbardziej oddalonych sklepach.
Co dalej? Szanse i realia
Stworzenie lokalnego, ustrukturyzowanego łańcucha dostaw mogłoby załagodzić te problemy. To mogłoby obejmować agregację biomasy przez spółdzielnie leśne, inwestycje w małe i średnie zakłady produkcyjne (2 000-6 000 ton rocznie), a nawet wykorzystanie suszenia słonecznego.
Jednak bez ukierunkowanego wsparcia publicznego, które obecnie często priorytetuje efektywność energetyczną i fotowoltaikę kosztem biomasy drzewnej, samodzielna produkcja pelletu pozostanie marzeniem.
Podsumowując: insularność, wysokie koszty energii, rozdrobniona branża i brak ekonomii skali sprawiają, że importowanie jest nadal bardziej opłacalne niż produkcja. Dla rodzin na Sardynii ten zimny rachunek oznacza jednak najwyższą cenę za ogrzewanie w historii.
A jak Wy radzicie sobie z rosnącymi kosztami ogrzewania tej zimy?